top of page

Sposób w jaki myślę
Blog o życiu, pracy i decyzjach
w złożonym świecie....



Rodzina i system, w którym można odetchnąć
Zbliżają się święta, a wraz z nimi bardzo stary obraz: stół, kuchnia, czyjeś kroki w przedpokoju, znajome głosy, zapach czegoś pieczonego, pytanie rzucone z drugiego pokoju: „pomóc ci w czymś?”. Dla wielu osób to są drobiazgi. Tło. A jednak właśnie w takich drobiazgach najlepiej widać, czym naprawdę jest system rodzinny. Żywym układem zależności, ról, odruchów, napięć i wsparcia, w którym człowiek albo może trochę rozluźnić ramiona, albo przeciwnie od progu wchodzi w spięcie.
5 dni temu5 minut(y) czytania


Będzie dobrze
Posłuchaj eseju. Czas odsłuchu 15 min. Najpierw były oliwki. Nie te podane w małej miseczce w polecanej miejscówce, którą ktoś zapisał w notatkach, wysłał linkiem albo zaznaczył gwiazdką na mapie. Tylko zwykły słoik kupiony w supermarkecie w Chorwacji podczas wyprawy rowerowej. Po zakupach usiedliśmy gdzieś obok sklepu, otworzyliśmy słoik i zaczęliśmy jeść. Były pyszne. Zaskakująco pyszne. Prostsze i lepsze niż cały ten pomysł, że za chwilę trzeba będzie jeszcze znaleźć tę wł
23 mar7 minut(y) czytania


Nie zarządzasz sobą źle
Po prostu system od dawna żeruje na Twojej wydolności Ile razy można poprawiać siebie, zanim wreszcie ktoś zapyta, czy to nie konstrukcja jest wadliwa? Pytam serio. Bo mam wrażenie, że połowa współczesnego rynku pracy stoi dziś na jednym absurdzie: jeśli coś zgrzyta, to człowiek ma się lepiej zorganizować. Jeszcze jeden planner. Jeszcze jedna apka. Jeszcze jeden webinar o zarządzaniu energią. Jeszcze jedna święta wojna o poranki, nawyki, rutyny, porządkowania kalendarza i blo
26 lut6 minut(y) czytania


Nie wszystko, co umiesz unieść, dalej powinnaś nieść
Najgorsze systemy wcale nie wyglądają jak przemoc. Najgorsze systemy wyglądają jak normalność. Jak open space z dobrym ekspresem. Jak rodzina, w której „po prostu tak się mówi”. Jak zespół, który „ma trochę trudny czas”. Jak życie, które z zewnątrz wciąż da się obronić jednym zdaniem: przecież wszystko działa. Tylko że działanie nie jest jeszcze dowodem zdrowia. Czasem jest tylko dowodem, że ktoś bardzo długo retuszował. Pamiętam taki okres, kiedy miałam wrażenie, że całe moj
25 lut6 minut(y) czytania


O systemach, które nosimy w sobie
Nie wszyscy startujemy z tego samego lotniska I właśnie od tego trzeba zacząć, bo jeśli jeszcze raz usłyszę, że rozwiązaniem dla każdego przeciążonego człowieka jest lepszy kalendarz, więcej samoświadomości i mądrzejsze priorytety, to naprawdę zacznę rozdawać ludziom nie planery, tylko mapy geologiczne. Bo może problem nie leży w tym, że źle układasz dzień. Może problem leży w tym, że od początku próbujesz biec po terenie, który dla kogoś innego był asfaltową drogą, a dla Cie
22 lut6 minut(y) czytania


Anatomia wdrożenia systemu
Najgroźniejsze rzeczy w organizacjach prawie nigdy nie dzieją się oficjalnie. Nie na slajdzie. Nie w protokole. Nie w tym, co zostało „ustalone”. Dzieją się później. W zdaniu rzuconym przy windzie. W półuśmiechu po warsztacie. W komentarzu wypowiedzianym tak, żeby dało się go odwołać, gdyby trzeba było. W tej drugiej wersji rzeczywistości, która nigdy nie trafia do notatek, a i tak to ona ustawia ludziom kręgosłup. Pamiętam takie projekty aż za dobrze. Na początku wszystko wy
29 sty6 minut(y) czytania


Projekty. O ekspertach i bohaterach
To nie jest tekst o „trudnych osobach”. To jest tekst o organizacjach, które przez lata tak urządzały sobie współpracę, że wiedza stała się walutą, chaos formą prestiżu, a bohaterstwo od ostatniej chwili zaczęło uchodzić za kompetencję. Brzmi ostro? Dobrze. Bo zbyt długo mówimy o takich projektach językiem tak miękkim, że aż śliskim. „Specyfika organizacji”. „Trudna dynamika”. „Złożony kontekst”. „Wszyscy są obciążeni”. To są piękne słowa. Prawie jak aksamit na poręczy. Probl
28 sty6 minut(y) czytania


Dobra współpraca gdy zmiana nie potrzebuje bohatera
Poznajesz zdrowy system nie po tym, że ludzie dużo mówią o wartościach, zaufaniu i współpracy. Poznajesz go po czymś dużo mniej sexy. Po tym, że kiedy przychodzi zmiana, nikt nie musi robić za bohatera ostatniej chwili. To jest dla mnie jeden z najprostszych testów. Bo w źle ustawionych miejscach każda większa zmiana od razu uruchamia ten sam teatr: ktoś coś wymyśla, ktoś inny się spina, połowa ludzi milknie, a na końcu jedna przemęczona osoba jakoś to dociąga. W prezentacji
14 sty5 minut(y) czytania


Zostać, odejść czy zmienić zasady gry?
Najgorsza decyzja to nie jest „zostać” ani „odejść” Najgorsza decyzja to udawać, że w ogóle żadnej nie podejmujesz. To jest ten rodzaj zdania, którego nikt nie chce słyszeć w dobrym garniturze, z kredytem na głowie i kalendarzem wypełnionym po brzegi. Bo dużo wygodniej jest myśleć, że „na razie po prostu jest ciężko”. Że firma rośnie. Że rynek trudny. Że taki etap. Że wszyscy teraz tak mają. Że trzeba przeczekać. Tylko że z mojego doświadczenia to „przeczekanie” bardzo często
14 sty7 minut(y) czytania


O pilotażach, które budują zmianę
To, że zarząd chce „dużej zmiany”, nie znaczy jeszcze, że organizacja ma gdzie ją postawić. I to jest zdanie, które warto sobie powiesić nad każdym warsztatem transformacyjnym, najlepiej obok projektora i flipcharta. Bo bardzo wiele firm wciąż zachowuje się tak, jakby zmiana była kwestią decyzji, budżetu i dobrego slajdu. Jakby wystarczyło postanowić, że od przyszłego kwartału robimy coś inaczej, i już. Jakby człowiek był tylko jednym z zasobów do przesunięcia w tabelce. Jakb
12 sty7 minut(y) czytania
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
dostaniesz wpisy prosto na maila
bottom of page
.png)

